Piękno anatomii

Bardzo lubię przeglądać stare atlasy anatomiczne. Cenię w nich jakość warsztatu artysty - oddanie szczegółów, znakomite proporcje, realizm. Cenię również poprawność merytoryczną. Niejednokrotnie stare ryciny są bardziej wartościowe od tych współczesnych, nadmiernie uproszczonych.

Ostatnio znalazłem interesujący zbiór starych atlasów:




Co ciekawe, można zobaczyć tam także podręczniki z Dalekiego Wschodu.



Można przejrzeć także bardzo stare opisy anatomiczne ze stosunkowo naiwnymi ilustracjami, jednakże kluczowymi w rozwoju anatomii jako nauki.


Trafiają się również prawdziwe dzieła sztuki:

Warto czasami popatrzeć na piękno ludzkiego ciała przez pryzmat pięknych rycin.

5 komentarzy:

  1. Pamiętam jak ja właśnie za pomocą tego bloga znalazłem ciekawy atlas anatomii człowieka (directanatomy.com), który mi osobiście jakoś najbardziej przypadł do gustu. Co prawda w sieci już go nie ma ale jest dużo innych także interesujących propozycji. Porównując te stare ryciny anatomiczne (podane w tym poście) ze współczesnymi atlasami także tymi wirtualnymi można zaobserwować jak to wszystko poszło do przodu, jak to się wszystko rozwinęło (hmm taka anatomiczno-techniczna ewolucja, że tak to nazwę ;)
    Jacek

    OdpowiedzUsuń
  2. Racja. Technologia idzie do przodu, ale anatomia pozostaje ta sama.

    Osobiście marzy mi się atlas fotograficzny trójwymiarowy w doskonałej rozdzielczości. Taki z możliwością zoomu (histologia) lub linii czasu (embriologia) - coś jak w Google Earth. A do tego jeszcze nakładka fizjologiczna, czyli jak to działa + najczęstsze przypadki kliniczne.

    Obecne atlasy 3D to komputerowe rekonstrukcje, pomocne w wyobrażaniu sobie ciała, jednak dalekie od rzeczywistości (np. brak tkanek łącznych powoduje, że organy są zawieszone w przestrzeni).

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że to co się Panu marzy ujrzy kiedyś światło dzienne za kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt lat. A kiedy już ujrzy i będzie wykorzystywane w celu do tego stworzonym to zapewne pojawi się potrzeba aby to dalej udoskonalać lub konstruować coraz to nowsze wersje (z zamierzeniem aby były lepsze od tych starszych). I pojawia się pytanie czy jest gdzieś jakiś kres? jakiś koniec? jakaś ostatnia najlepsza wersja? Ciekawi mnie jak ci ludzie, którzy tworzyli w tamtych czasach ryciny anatomiczne zapatrywali by się na te współczesne wynalazki, czy by raczej (broniąc swych dawnych wersji) starali się wyszukać jak najwięcej minusów tych współczesnych, czy raczej by się cieszyli, że min. też dzięki nim (dzięki ich dawnej pracy,atlasów) też się przyczynili do rozwoju tych współczesnych. Ogólnie to chyba najfajniejsze jest samo wymyślanie a potem konstruowanie tego co się wymyśliło, potem też jest fajnie, nie mówię, że nie, ale fajniejszy tak myślę, że jest ten proces samego tworzenia czegoś. Dlatego myślę, że chyba jednak nie ma jakiegoś kresu, zawsze można coś ulepszyć, dodać, coś połączyć z czymś. Człowiek ma taką naturę i ma potrzebę tworzenia czegoś, czegoś swojego a jak nie swojego to chociaż dołożenie do czegoś jakiś swych tzw. trzech groszy aby mógł też się przyczynić do ulepszenia np. jakiejś już istniejącej czegoś wersji. To trochę sobie pofilozofowałem, czasem lubię, ale jak to się mówi co za dużo to nie zdrowo i filozofowania, zbytniego rozmyślania też się to tyczy.
    Pozdrawiam
    Jacek

    OdpowiedzUsuń
  4. Też myślę, że się pojawi. A jak już się taki atlas pojawi - to zmienią się okoliczności/technologie/wymagania i atlas przejdzie do archiwum. Taka kolej rzeczy.

    Zgadzam się, że tworzenie jest najciekawszym elementem procesu. I najbardziej wartościowym. Teraz właśnie opracowuję materiał na temat sposobu nauczania/uczenia się (w końcu też studiuję!). A tam jednym z wniosków mędrców jest - promuj i oceniaj oryginalną twórczość.

    OdpowiedzUsuń
  5. Znając już trochę Pana styl (również oryginalny) to wiem, że materiał na pewno będzie interesujący i każdy będzie mógł w nim coś dla siebie znaleźć (mały, większy i największy ;). Hmm no to życzę weny po prostu
    Jacek

    OdpowiedzUsuń