POZIOM: 2
POZIOM: 3
Dzisiaj chciałbym się podzielić prezentacjami, które znalazłem na darmowych stronach wydawnictwa McGraw Hill. Pliki to prezentacje Power Point (o rozszerzeniu .ppt), o dosyć sporych rozmiarach, tak więc trzeba cierpliwie poczekać na ich ściągnięcie.
Każda z prezentacji zawiera ponad setkę rycin oznaczonych w j. angielskim. To znakomity zbiór informacji o układzie ruchu. Ale... samo jego posiadanie nie jest odpowiednikiem posiadania wiedzy.
Zobacz takze prezentacje:
Część studentów gromadzi olbrzymie ilości materiałów.
zastanów się, ile razy:
- skserowałeś od kogoś notatki i nawet do nich nie spojrzałeś?
- skopiowałeś 300-stronicową książkę, w której przeczytałeś zaledwie jeden 16-stronicowy rozdział?
- ściągnąłeś e-booka na twardy dysk i teraz gdzieś (no właśnie gdzie???) bezpiecznie jest przechowywany?
- zaznaczyłeś stronkę na której byłeś ok. 30 s. myśląc sobie "o... fajne! Zajrzę tu później, przyda się!"?
Gromadzenie materiału nie jest równoznaczne z jego znajomością, a niestety bardzo często tak jest pojmowane. I utrwalone w micie, że my, Polacy, mamy najlepszą edukację w Europie (a tak nie jest?). A to nieprawda. W większości przypadków mamy jedynie pojęcie o istnieniu danego zagadnienia, ale nie o nim samym. A nie na tym polega edukacja...
Czasami przy odpowiedzi ustnej ktoś mi mówił:
- "wiem, to było w książce" albo "pamiętam, było na ćwiczeniach", ale jest to wyłącznie wiedza o istnieniu danego zagadnienia. Żaden egzamin, kolokwium czy wejściówka nie ma na celu sprawdzenia czy wiesz, że istnieje gdzieśtam cośtam. One sprawdzają, co wiesz na dany temat. I oceniają Cię własnie z tego.
Prosząc o przepisanie przedmiotu ktoś inny mówi: "miałem już to na innej uczelni" - dobrze, nie kwestionuję tego faktu, ale moje pytanie brzmi "czy umiesz to zagadnienie czy tylko wiesz, że coś takiego było? Jeżeli masz wiedzę, to powtórka nie zaszkodzi, inne spojrzenie na dany temat pomoże rozszerzyć horyzonty, a zaliczenie przedmiotu nie będzie stanowiło większego problemu".
I jeszcze jedne przypadek z życia wzięty:
Pokój. Godzina 20.00. Siedzę nad książkami, "uczę się"...
tu włącze sobie radyjko, tam telewizor, tu wejdę na Facebooka, sprawdzę filmik na YouTube, pomyślę o tym i owym, i w końcu zmuszę się do przeczytania tego akapitu... O Boże, ale nudne... O, komentarz od Małgosi... he, he, zabawne. No dobra, jeszcze tylko 2 akapity i koniec rozdziału. Szybkie przesunięcie oczami po literkach i już koniec. Ok. Teraz jeszcze rzut oka na obrazek - dobrze jest... Posłucham tylko tej piosenki i już się biorę za drugi rozdział... Ale fajny zespół, ciekawe co jeszcze nagrali... znajdę na YouTube. Mam wyrzuty sumienia, bo minęło pół godziny i niczego nie zrobiłem... Ok. 15 minut i przeczytam ten rozdział - jeszcze zostaną tylko dwa. Nie, no ile się można uczyć! Musze zrobić sobie przerwę. Leci ten świetny serial. Ach, być jak Dr. House... Ten to ma wiedzę i takie ciekawe przypadki kliniczne. O - muszę zapamiętać to zdanie - niezłe... Dobra, minęła godzinka - jeszcze dwa rozdziały. Kurcze już tak późno, a tak mi się nie chce... A to jakaś tabela... dobra, dobra idziemy dalej, nie lubię tabel... Nie no... już jestem taki zmęczony, że nie mogę... Siedzę nad tymi książkami już pięć godzin a spać się chce coraz bardziej... wypiję kawę. Czuję piasek pod powiekami, nudne to jak flaki z olejem... jeszcze tylko dwie strony. O, już prawie śpię - nawet kawa n mnie nie działa. Dobra, daruję sobie tę ostatnią stronę. Idę do łóżka!
------------------------
Następnego dnia.
- Umiesz?
- Zawaliłem wczoraj pół nocy nad książką. Coś tam umiem. Byle by tróję dostać.
Powyższy (klasyczny?) przypadek pokazuje jak MARNUJE SIĘ czas na naukę. Właściwie na "naukę". Szkoda na to życia. I młodości (tak szybko przemija...). To tak naprawdę oszukiwanie samego siebie.
Udostępniając te prezentację nie chciałbym, aby trafiły "do archiwum", albo "fajne - na później", albo "mam - ściągnę". Prezentacje te są wyłącznie zasobem. Samie z siebie niczego Ciebie nie nauczą. Trzeba je AKTYWNIE wykorzystać. Bez oszukiwania siebie, że się uczę. Dlatego sugeruję, jak aktywnie można je wykorzystać. To tylko niektóre pomysły - reszta zależy od Waszej inwencji
- zrobić swój własny atlas (prezentację) dostosowaną do programu nauczania
- zmienić oznaczenia na język polski (wstaw - pole tekstowe)
- spróbować wyznaczyć w miarę konkretne granice dla guzków, kłykci, kres...
- zrobić fiszki - z jednej strony obrazek angielski/z drugiej wyjaśnienie po polsku
- wydrukować 5 slajdów na tydzień, powiesić na ścianie - uczciwie codziennie zerkać ;)
Życzę przyjemnej i owocnej nauki!

bardzo przydatne prezentacje, dziękujemy:)
OdpowiedzUsuńTo tylko (i aż) zasób, teraz trzeba go umiejętnie wykorzystać, czego życzę! :)
OdpowiedzUsuńprzede mną ciężki egzamin z anatomii i w końcu znalazłam stronę z której aż chce się uczyć! dziękuję :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że egzamin nie był aż tak ciężki i nie było problemów z jego zaliczeniem!
OdpowiedzUsuń