Showing posts with label metodyka. Show all posts
Showing posts with label metodyka. Show all posts

Saladin. Podręcznik do studiowania zintegrowanego.

Saladin K.S. Anatomy & Physiology: The Unity of Form and Function; Wydanie 6, McGraw Hill, 2011












Nauczanie zintegrowane kojarzy się z początkowymi latami szkoły podstawowej. To wówczas dzieci uczą się pisania, czytania, liczenia, muzyki, techniki i wszystkich innych przedmiotów jednocześnie. Dopiero później następuje podział na poszczególne przedmioty. W obecnym systemie szkolnym granica pomiędzy indywidualnymi przedmiotami zaciera się. I tak powstają bloki humanistyczne czy bloki przyrodnicze. Dobrze to czy źle? Kwestia ta pozostaje otwarta do dyskusji...

Efektywne metody nauczania: IFA STATION

Okazuje się, że jedną z ulubionych form uczenia się anatomii na Uniwersytecie Southampton (UoS) jest tzw. "IFA station". W ubiegłorocznej ankiecie studenci uznali ją za jedno z najlepszych narzędzi pomagających im w opanowaniu materiału. IFA to skrót od początkowych liter trzech głównych typów zadań, które należy wykonać przy stole z preparatami: Identification, Function, Aplication. Aby w pełni docenić siłę tego typu metody warto krok po kroku prześledzić jak przygotowuje się stację IFA. Chociaż brzmi trochę skomplikowanie to w rzeczywistości bardzo łatwa metoda.

Dzielmy się!

Statystyka

Blog Anatomiczny istnieje już od trzech lat. Przechodził różne dzieje - od entuzjastycznych wpisów dwa razy dziennie po kilkutygodniowe porzucenie. Być może ciekawi Was, ile osób korzysta z tej strony? Jednym z parametrów, który mogę obserwować jest dzienna/tygodniowa/miesięczna/całkowita liczba odsłon. 

Jak szacujecie - ile razy otwierano strony Anatomicznego w całej jego karierze?

Do dzisiaj (02.04.2013) strony bloga otwarto...



W rekordowym miesiącu - październiku 2012 roku dzienna liczba odsłon utrzymywała się na poziomie ok. 5000 dziennie! Wiadomo, początek roku - entuzjazm, mocne postanowienie uczenia się, podekscytowanie nowością :D

Zachęta

Piszę o statystyce tego bloga, by zachęcić Was do jego współtworzenia. Jak widać, stosunkowo łatwo można trafić do dużej liczby odbiorców i pomóc innym. Pomoc tego typu nie jest ograniczona ani miejscem ani czasem - może trafić do różnych odbiorców, gdyż każdy z dostępem do Internetu, w dowolnej chwili może skorzystać z tych informacji.
Czym można się dzielić:
Można dzielić się na różnych poziomach szczegółowości. Zastrzegam sobie prawo do konstruktywnej krytyki materiałów. 

Blog prowadzony jest zupełnie niekomercyjnie. Nie mam intencji zarabiania na treściach tu umieszczonych - ani teraz, ani w przyszłości. To dlatego wszystkie materiały objęte są licencją Creative Commons na następujących warunkach: Uznanie autorstwa, Użycie niekomercyjne, Na tych samych warunkach (CC BY-NC-SA 3.0 PL). Oznacza to nie mniej nie więcej, że każdy swobodnie może korzystać i rozpowszechniać zawarte tu treści.

Warto sobie pomagać!

W założeniu blog nie ma być tanim brykiem pomagającym na skróty zaliczenie tego trudnego przedmiotu. Ma inspirować do uczenia się. Jedną z najbardziej aktywnych form uczenia się jest uczenie innych. Korzyści płynące z dzieleniem się treściami są obustronne: twórca sam się uczy, dzieło naucza innych.

Zapraszam do współpracy!
tcecot1@gmail.com

Jak egzaminować?

Wychodzę z założenia, że w edukacji nie chodzi wyłącznie o sprawdzanie wiadomości, ale także wyuczenie konkretnych umiejętności oraz postaw. Te trzy filary: wiedza, umiejętności i postawy powinny być zatem podstawą programu nauczania.
Trzy podstawowe elementy ("kolumny") programu nauczania.
Jeśli w programie nauczania znajdują się trzy elementy, logicznym wydaje się, że każdy z nich powinien zostać zweryfikowany w egzaminie.

Z moich obserwacji wynika, że egzamin skupiony jest bardzo często wyłącznie na jednym filarze - wiedzy, pomijając dwa pozostałe aspekty. Często studenci rozliczani są wyłącznie z tego, ile wiadomości są w stanie wchłonąć. Szczególnie widoczne jest to w nauczaniu anatomii: ci z lepszą pamięcią są premiowani, a ci, którzy nie są w stanie zapamiętać olbrzymiej ilości informacji w krótkim czasie są karani.
Co ciekawe (i dziwne) zarówno studenci jak i prowadzący zajęcia uważają, że tak powinno być!
  • Z perspektywy studenta praktyka pokazuje, że można nauczyć się (zapamiętać) więcej, niż początkowo mogłoby się zdawać. I zaliczyć egzamin.
  • Z perspektywy prowadzącego praktyka pokazuje, że student "przyciśnięty do muru" jest w stanie zapamiętać i odtworzyć gigabajty regułek, nazw, twierdzeń... I w końcu, zaliczy egzamin.
Ale co to ma wspólnego z uczeniem się,  ze studiowaniem? Czy jest to celem nauczania anatomii? Gdzie miejsce na sprawdzenie umiejętności stosowania zdobytej wiedzy? Gdzie miejsce na sprawdzenie realnej postawy ocenianego do wyuczonego materiału?

Aby ocenić wszystkie "trzy filary" trzeba zmodyfikować sposób egzaminowania i zrezygnować z testu z jedną, "najlepszą" odpowiedzią. Poniżej propozycje egzaminów innego typu.

Pytania z krótką odpowiedzią

Ostatnio na Facebookowej stronie zadałem serię pytań anatomicznych:
Zadanie: Przebijamy się igłą z jamy opłucnej do komory prawej serca. Wymień w kolejności przebijane warstwy i/lub przestrzenie.Zadanie: Okolica kroczowa jest ograniczona przez...Zadanie: Opisz drogę cząsteczki dwutlenku węgla z pęcherzyka płucnego do jamy nosowej.
Są to pytania otwarte. Najciekawsze w nich jet to, że na każde z nich można udzielić kilku poprawnych odpowiedzi. W tym miejscu zachęcam do poeksperymentowania, gdyż część z nich wciąż czeka na rozwiązanie. Mimo, że odpowiedzi będą różne, to każda z nich jest potencjalnie poprawna.
Pytania tego typu nie są tak sztywne jak pytania testowe, bo skupiają się na odpowiedziach studenta, a nie pytającego. Zauważ, kto  w rzeczywistości odpowiada na zadane pytanie w teście zamkniętym?

Pytania z krótką odpowiedzią mają tę zaletę, że prowadzący jest już w stanie wyciągnąć więcej informacji o sposobie rozumowania studenta, a nie wyłącznie o tym jaką wiedzę posiada.

Egzamin ustny

Jeszcze lepszą formą egzaminowania od wypowiedzi pisemnych "na czas" wydaje mi egzamin ustny. Spośród setek zagadnień student losuje trzy pytania i w ustalonym czasie, np. 5 minut/pytanie odpowiada na nie. Prowadzący dopiero po skończeniu wypowiedzi/czasu wypowiedzi ma prawo przerwać albo zadać dodatkowe pytania. Te 5 minut/pytanie to podstawa do oceny. Nie to, jaka odpowiedź padła na pytanie dodatkowe.
Trudno jednak egzaminować parę setek studentów ustnie. Dodatkowo egzamin tego typu jest klasycznym przykładem "akademickości" w niezbyt przyjemnym znaczeniu tego słowa. Sytuacja jest formalna; relacje z góry ustalone na "komisja- student " w niezdrowej relacji "my wiemy lepiej - wy studenci wstydźcie się, że tylko tyle umiecie". Taki egzamin to wyłącznie generator sztucznego stresu.

Esej "nadprzedmiotowy"

Forma pisemna w formie eseju interdyscyplinarnego, "nadprzedmiotowego" sprawdza wiedzę z danego zagadnienia, ale z różnych punktów widzenia: np. z embriologii, histologii, biochemii, kliniki, zagadnień społecznych i psychologicznych... Sprawdza nie tylko wiedzę, jaką student jest w stanie opanować, ale przede wszystkim umiejętność doboru i interpretacji faktów, zarządzania czasem, umiejętność syntezy, analitycznego myślenia, logicznego doboru faktów. Dodatkowo sprawdza umiejętność redagowania tekstów naukowych.

Jakikolwiek esej ciągle nosi znamię akademickości - jest formą egzaminowania. Jednocześnie pisanie tekstu naukowego jest ważną umiejętnością absolwenta wyższej uczelni.

Rozmowa

Najwyżej oceniam relacje mistrz-uczeń. Rozmowę na różnorodne tematy ze studentami w mniej formalnej atmosferze. Na przykład na kawie o splocie ramiennym albo o problemach matki dwójki dzieci skarżącą się na chroniczny ból pleców. Niemożliwe? A jednak zdarza się w rzeczywistości. Ale nie jest to już egzaminowanie na ocenę. To już ocenianie innego typu - formatywne, w przeciwieństwie do wszystkich powyższych będących zazwyczaj przykładem oceniania sumatywnego. Sumatywne, czyli na ocenę, niezbędne do tego, aby "zaliczyć" przedmiot, semestr czy rok.

Ale kto jest Mistrzem, a kto Uczniem? Zależy od sytuacji. Zarówno prowadzący jak i studenci powinni przyjmować obie role.

Metoda ta wymaga wielkiej odpowiedzialności ze strony prowadzącego jak i studentów. I raczej nie jest stosowana na pierwszym lub drugim roku studiów licencjackich.

Problem: Absolwent z wykształceniem czy absolwent wykształcony


Ostatnio wiele się mówi o "fabrykach dyplomów": uczelniach, które produkują absolwentów.  Uważam, że jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest właśnie niewłaściwy sposób egzaminowania. Uporczywe trwanie przy testach różnicujących, obniżane jakości pytań czy brak refleksji nad pytaniami egzaminacyjnymi nie zmienią jakości edukacji. Gdzie jest miejsce na sprawdzanie podejścia interdyscyplinarnego? Miejsce na kreowanie rzeczywistości, a nie tylko bierne jej odtwarzanie? Gdzie miejsce na wpajanie wartości?

Kto jest winny takiego stanu rzeczy?

Może zamiast szukać winnych i uprawiać nagonkę na studentów ("idioci"), prowadzących ("beton") lub system ("dziewiętnastowieczny") po prostu powinniśmy zacząć działać? Po pierwsze: zrezygnować z testomanii...

Wiedza (anatomiczna)

Dziewiętnastowieczna nauka stawiała sobie ogólny cel "opisania świata". Na ówczesnym etapie rozwoju to był bardzo dobry cel. Czasy jednak się zmieniły i zrozumieliśmy, że nie da się zapamiętać całokształtu wiedzy. Ba, nie da się nawet przeczytać wszystkich opisów... Dlatego we współczesnym nauczaniu/uczeniu się skupia się nie promowaniu wiedzy w postaci czystej (jako zbioru faktów), ale na umiejętnościach wykorzystywania tej wiedzy w praktyce. A jak to się ma do anatomii? Jak wimperga wieńcząca blendę...

Bo tak jest...

Wiedzę, którą można zawrzeć w słowach "bo tak jest" określa się mianem wiedzy deklaratywnej. Wiem, że człowiek ma serce i płuca. Wiem, że prawe płuco ma (z reguły) trzy płaty. A dlaczego - bo tak jest... Skoro anatomia zajmuje się opisem ciała człowieka, to w swojej naturze przesycona jest właśnie tym rodzajem wiedzy. Całe podręczniki do anatomii pisane są w konwencji tego typu wiedzy:
"Więzadło barkowo-obojczykowe (lig. acromioclaviculare) wzmacnia staw [barkowo-obojczykowy] od strony górnej. Więzadło przyczepia się w pobliżu stawu do końca barkowego obojczyka i do wyrostka barkowego łopatki, jest pasmem szerokim i silnym" 
(Z. Ignasiak Anatomia układu ruchu t.I, s.93). 
Nie mu tu bezpośredniej odpowiedzi, DLACZEGO warto to wiedzieć. Jest wyłącznie stwierdzenie, że tak jest. I w domyśle czytelnik jest informowany, że ma się tego uczyć, bo w przyszłości ta wiedza może mu się przydać. Nie daje jednak przykładowej informacji do czego.

Poprzez analogię możemy popatrzeć na tę fotografię i jej opis.
Wimperga - trójkątny szczyt dekoracyjny stanowiący zwieńczenie portali, okien lub blend. Wnętrze wimpergi wypełnione jest maswerkiem, na zewnątrz natomiast znajdujemy czołganki, pinakle a szczyt może być zwieńczony kwiatonem. Wimpergi są charakterystycznym elementem sztuki gotyckiej, zapoczątkowane w XIII wieku; najbardziej dekoracyjne formy -gotyk dojrzały (XV w.). Wimperga wypełniona maswerkowym malowidłem (trój- i czwórliście) wieńcząca ostrołukową blendę.

Wynika z tego, że...

Innym typem wiedzy jest wiedza funkcjonalna, czyli taka która bezpośrednio jest używana do rozwiązywania problemów. Opisuje ona rzeczywistość, jednakże wiedza przedstawiona jest w szerszym kontekście. Popatrzmy na akapit dotyczący podobnego zagadnienia pochodzący z innego podręcznika:
"Staw [barkowo-obojczykowy] wzmacniają dwa więzadła: barkowo-obojczykowe (ligamentum acromioclaviculare) i kruczo-obojczykowe (ligamentum coracoclaviculare). [...] Razem tworzą one więzozrost łopatkowo-obojczykowy. W wyniku uszkodzenia połączenia łopatki z obojczykiem może dojść do rozejścia więzozrostu łopatkowo-obojczykowego. Dochodzi do tego na skutek uderzenia w boczną część wyrostka barkowego, co prowadzi do jego przemieszczania się ku tyłowi [...]. Koniec dalszy obojczyka jest wówczas uniesiony ponad wyrostek kruczy, co jest wyraźnie wyczuwalne w badaniu fizykalnym."
(Anatomia człowieka. Red. O. Narkiewicz i J. Moryś. t. II. s. 26)
Opis więzadła jest umieszczony w kontekście anatomicznym w jakim ono występuje. Pojawia się również odpowiedź na pytanie,  po co warto zwrócić uwagę na to więzadło. Jest to ważne, gdyż wiedzę tę można w przyszłości wykorzystać w praktyce, np. w sposób opisany w akapicie.

Ozdobne szczyty w formie trójkąta - wimpergi, są jednymi z charakterystycznych elementów architektonicznych stylu gotyckiego, a ich obecność nad ostrołukowymi oknami lub ślepymi wnękami w murze (blendami) pozwala na identyfikację stylu. Geometryczny wzór o motywach rozet czy trójliści, w tym przypadku wypełniający wimpergę, nazywany jest maswerkiem. To  kolejny wyróżnik ułatwiający rozpoznanie stylu gotyckiego. Chropowata struktura dużych, dwuręcznych cegieł pozwala odróżnić budowle gotyckie od późniejszych, XIX-wiecznych budowli neogotyckich, które naśladowały oryginalne budowle gotyckie, ale wykonane były z cegieł "fabrycznych" o podobnym odcieniu i gładkiej fakturze.

Wiedza funkcjonalna w praktyce

Umiejętność rozróżniania typu przekazywanej wiedzy ma znaczenie praktyczne. Często podświadomie nie lubimy pewnych przedmiotów. "Uczymy się rzeczy bezsensownych", mówimy: "I po co nam to?", "Strata czasu", "Przedmiot przeteoretyzowany"... Jedną z odpowiedzi dlaczego ich nie lubimy może być to, że kładą one nacisk przede wszystkim na wiedzę deklaratywną.

Zdawanie sobie sprawy z istnienia tych dwóch rodzajów wiedzy może pomóc w wyborze dobrych podręczników. Już po przeczytaniu kilku akapitów często jesteśmy w stanie powiedzieć, jest to dobry (albo zły) podręcznik. Zazwyczaj te, które się dobrze czyta promują wiedzę funkcjonalną. Kolekcja suchych faktów nie tworzy podręcznika.

Wiedza deklaratywna jest również oceniana na egzaminie. Czasami bywa tak, że w trakcie semestru studenci uczą się jednego, a na egzaminie pojawiają się pytania dotyczące tych samych zagadnień, ale jakieś takie dziwne...Przyczyną tego może by to, że na ćwiczeniach asystenci wymagali wiedzy deklaratywnej, a na egzaminie profesor zadawał pytania z wiedzy funkcjonalnej.

Na zakończenie ważne jest stwierdzenie, że posiadanie szerokiego zakresu wiedzy deklaratywnej nie jest jednoznaczne z umiejętnością jej wykorzystywania (przekształceniem w wiedzę funkcjonalną).

Efektywne nauczanie

Już niedługo, co bardziej postępowe uczelnie, zapytają swoich studentów o opinie na temat wykładowców. Ocenie podlegać będą różne aspekty takie jak posiadana wiedza, umiejętność jej przekazywania, czy nawet "surowość" prowadzącego...
Dzisiaj chciałbym zwrócić uwagę na jedno z kryteriów oceny, które często pomijane jest w ankietach i rankigach, a które osobiście uznaję za najważniejsze. To efektywność nauczania.

Autor: krzakptak/www.flickr.com


Trzy typy nauczycieli akademickich
Obserwując pracę różnych prowadzących można zauważyć można trzy dominujące grupy wykładowców.

Prowadzący 1.
Sam o swojej pracy mówi: "Co miałem powiedzieć - powiedziałem. Teraz powinni to umieć. Nie obchodzi mnie czy się tego nauczą czy nie - ja swoje zrobiłem". Jego program nauczania jest skonstruowany na zasadzie listy punktów, które raz wygłoszone uznaje za  "zrobione".
Taki prowadzący skupia się na porównywaniu cech studentów. Często ocenia: "to jest dobry student, a to zły". Ma swoich "pupilków" i takich, których nienawidzi. Uważa, że jego odpowiedzialnością jest wyłącznie powiedzenie tego, co należy. Według niego zadaniem studenta jest uczestniczenie w wykładach, robienie notatek, czytanie odpowiedniej literatury, przygotowywanie się na zajęcia.


Dla tego prowadzącego egzamin jest narzędziem do selektywnego oddzielania "złych od dobrych". Tu podstawowym narzędziem selekcji jest liczba punktów i sprawiedliwe (według niego) oddzielenie 59% jako niezaliczenie i 60% jako zaliczenie. Przyczyną niezdania egzaminu, według Prowadzącego 1, jest to, że student nie uczył się. Kogo to wina? Jego, studenta... to takie oczywiste - prawda?

Warto zauważyć, że taki sposób pojmowania nauczania jest bardzo popularny na całym świecie. Wystarczy popatrzeć na konstrukcję kursów oraz wygląd miejsc "do nauczania" - przystosowanych do podającej roli prowadzącego.


Prowadzący 2.
Sam o swojej pracy mówi: "Ale zrobiłem dzisiaj show... ". W czasie zajęć na twarzach studentów widać było zachwyt, większość była zaangażowana w podążanie za wykładowcą. Ale nie za tym CO prezentuje, lecz za tym JAK to robi.

Dla tego wykładowcy wszystko jest podporządkowane "wyjściu na scenę". Idealne slajdy, filmy, animacje... Każdy ruch, wygląd, spojrzenia a nawet dowcipy: wszystko jest starannie zaplanowane. 
Odpowiedzialnością studenta jest podziwianie prowadzącego. Współuczestnictwo w jego pokazie. Dobrze zrobione show jest satysfakcjonujące dla obu stron: prowadzący w ekstazie zadowolenia myśli już o następnych zajęciach, a studenci z niecierpliwością oczekują kolejnego spotkania. To taka dobra rozrywka...

Tu mogę się przyznać, że bardzo odpowiada mi ta koncepcja nauczania. Choć właściwiej: odpowiadała...

Prowadzący 3.
Sam o swojej pracy mówi: "Widzę, że wszyscy w grupie zrozumieli to zagadnienie".  Taki prowadzący skupia się na efektach pracy studentów. Ważne dla niego jest to, czego realnie nauczyli się w czasie zajęć studenci, a nie to "co muszę im powiedzieć". Nie ma tu miejsca na proste przekazywanie wiedzy. Nauczanie następuje "tu i teraz", ale nie skupia się wyłącznie na wiadomościach. Stosuje przede wszystkim aktywne metody nauczania i rozumie, że nie jest jedynym źródłem informacji. Aktywne to takie, w których ciężar pracy jest przeniesiony na odbiorcę.


Oczywiście posiada także cechy charakterystyczne dla niższych poziomów, jak systematyczne przekazywanie wiedzy czy umiejętność zainteresowania przedmiotem, ale te elementy nie są dla niego celem, a jedynie środkami do osiągnięcia celu.


Znam wielu nauczycieli akademickich trzeciego poziomu. Jednak często problemem jest podmiotowe traktowanie studenta.

Efektywność pracy
W badaniach okazało się, że nauczyciele poziomu 1 i 2 osiągają bardzo podobną efektywność nauczania. Różnica pomiędzy nimi jest taka, że tych pierwszych generalnie studenci nie lubią, a ci drudzy uznawani są za "dobrych wykładowców".  Trzecia kategoria, to nauczyciele najbardziej efektywni. Dla nich nie "intencja nauczania" (program, zagadnienia) jest najważniejsza, ale wynik nauczania. Najważniejsze jest to, co osiągnęli studenci.

*****
Wypełniając ankietę warto zwrócić uwagę przede wszystkim na to, co się udało nauczyć podczas zajęć, a nie wyłącznie na osobowość prowadzącego i ogólną atmosferę. Podstawowe pytanie powinno brzmieć: Czy zajęcia były efektywne?

Łatwe i trudne pytania anatomiczne

Drobnymi krokami, nieuchronnie zbliża się czas sesji. Ze strony studentów powoli zaczyna padać pytanie "co będzie na egzaminie?".  Dzisiaj chciałbym spróbować odpowiedzieć na to pytanie. Osoby piszące pytania egzaminacyjne różnią się wymaganiami, jednak istnieją pewne generalne przesłanki, którymi się kierują podczas ich pisania.

Pytania łatwe - pytania trudne

Pytania można sklasyfikować na podstawie ich trudności na łatwe/średnie/trudne. Ale czy da się jednoznacznie stwierdzić, które są łatwe, a które trudne? Oczywiście, nie jest to jednoznaczne, ale z pomocą może przyjść "anatomiczna mapa myśli". Generalnie - im więcej węzłów musimy rozwinąć tym pytanie jest trudniejsze.

I tak pytanie: "Wymień kości tworzące obręcz kończyny górnej" jest łatwiejsze od pytania: "Wymień struktury anatomiczne znajdujące się na końcu mostkowym obojczyka".

Uczyć się można według dwóch zasad: od ogółu do szczegółu (zasada dedukcyjna) lub od szczegółu do ogółu (zasada indukcyjna). Moja znajoma mawiała: "Nie da się zbudować wieżyczek bez solidnych fundamentów". To przykład rozumowania dedukcyjnego. W przypadku anatomii sprawdza się dedukcja, a mapa myśli jest graficznym odwzorowaniem rozumowania dedukcyjnego.

Warto stworzyć swoją własną mapę na podstawie ćwiczeń, wykładów i podręcznika. W zależności od przyjętego podejścia do nauczania anatomii (systemowe lub topograficzne) mapy będą wyglądały inaczej.


Identyfikacja - czynność - topografia - aplikacja

Drugim kryterium jest gradacja pytań na podstawie obszarów zainteresowań. Anatomia opisowa pytać będzie przede wszystkim o identyfikację  i topografię, anatomia kliniczna skupia się na aplikacji, anatomia czynnościowa skupia się na pytaniach dotyczących funkcji struktur anatomicznych.

Na przykładzie splotu ramiennego można zadać pytania z tych trzech obszarów. 
- identyfikacja: "Podaj nazwę zaznaczonej struktury"
- czynność: "Wymień mięśnie zaopatrywane przez zaznaczoną gałąź krótką splotu ramiennego"
- topografia: "Wymień gałęzie krótkie odchodzące z części nadobojczykowej splotu ramiennego"
- aplikacja: "Pacjent ma trudności z trzymaniem przedmiotów, np. łyżki, igły w ręce. Odnotowano również zaburzenia czucia na dłoniowej stronie 3 pierwszych palców. Dodatkowo odnotowano zaburzenia czucia na przedniej stronie przedramienia. Podaj najbardziej prawdopodobne miejsce kompresji nerwu".


Można się też pokusić o wartościowanie pytań. Pytania dotyczące rozpoznania struktury (identyfikacja) uznaje się za mniej wartościowe od pytań o funkcje danej struktury (czynność), a te ostatnie uznaje się za mniej wartościowe od pytań dotyczących praktycznego zastosowania wiedzy (aplikacja). Tradycyjnie, anatomii topograficznej uczy się przede wszystkim na wydziałach lekarskich.


Klasyfikacja pytań

Aby w pełni zrozumieć jakie pytania mogą pojawić się na egzaminie warto spojrzeć na tabelę:

Trudne
Średnie
Łatwe
Identyfikacja
Czynność
Topografia
Aplikacja



Jej analiza w powiązaniu z analizą pytań z poprzednich lat może pomóc w przewidzeniu TYPU pytań pojawiających się na egzaminie. Egzaminy praktyczne (popularne szpilki) skupiają się wyłącznie na identyfikacji, natomiast egzamin pisemny (ustny) obejmuje już wszystkie cztery kategorie.

Istnieje jeszcze jedna kategoria pytań: przez niektórych prowadzących nazywana "na myślenie", a przez studentów "podchwytliwe" (bardziej dosadnie "wredne" lub "chamskie"). Pomijam je całkowicie w tym opisie, gdyż uważam, że w egzaminowaniu nie chodzi o udowodnienie niewiedzy osoby studiującej (podwyższenie ego złośliwego wykładowcy?), a rzetelne sprawdzenie poziomu nabytej wiedzy.

Trójkąt udowy

Na Youtube znalazłem ciekawy zestaw filmów anatomicznych. Czysta anatomia opisowa bez jakiegokolwiek zacięcia klinicznego.
Pierwsza część filmów zawiera uproszczony, animowany schemat omawianego zagadnienia. Część druga to już prezentacja preparatu.
Jedynym problem może okazać się to, że filmy są po... czesku. Ale wszystkie struktury anatomiczne nazywane są po łacinie  (z pięknym akcentem).



Wydaje mi się, że instruktażowe filmiki w języku polskim mogłyby okazać się ciekawą pomocą dydaktyczną.

A może taka metoda jest już gdzieś stosowana w dydaktyce anatomii?

Radiopaedia - anatomia radiologiczna

Epoka Web 2.0 ma to do siebie, że podstawą staje się komunikacja z innymi za pomocą komputera, a Internet staje się źródłem ogólnodostępnej wiedzy. Przykładem globalnego rozwiązania w typie Web 2.0 jest Wikipedia, która być edytowane przez każdego. Takie rozwiązanie ma to zarówno swoje dobre jak i złe strony. Dzisiaj więcej o stronach dobrych.

O tym, jak może wyglądać Internet w przyszłości pisałem w poście Agregatory wiedzy. Krokiem w tym kierunku jest coraz większa liczba stron internetowych tworzonych na zasadzie kolaboracji. O tym jak wygląda międzynarodowa współpraca profesjonalistów oparta na mechanizmie wiki możemy przekonać się na stronie Radiopaedia.org


Warto przejrzeć umieszczone tam przypadki kliniczne. Większość z nich jest opisana. Jeżeli ktoś nie zgadza się z autorem opisu może zostawić swój komentarz, który stać się może zalążkiem ciekawej i wartościowej dyskusji. A o to właśnie chodzi w idei Web 2.0! Ja mam wiedzę - dzielę się z nią z innymi - następuje korekta - otrzymujemy lepszy produkt - który, w zależności od warunków, potrzeb i odkryć, po raz kolejny może zostać zmieniony...

Bo wierzę, że uczymy się przez korektę błędów, a nie przez wchłanianie faktów.

Primal Pictures - Anatomy and Physiology

Można śmiało powiedzieć, że firma Primal jest klasykiem na rynku komputerowych aplikacji służących uczeniu/nauczaniu anatomii. Sztandarowym produktem jest atlas trówymiarowy anatomii Primal Picture, dostępny na stronie www.anatomy.tv. Trzeba dodać - dostępny za opłatą.




Ciało możemy poznawać z różych punktów widzenia. I tak mamy anatomię topograficzną, podział według układów narządów, czy bardziej specjalistyczne pozycje: anatomia dla stomatologów czy chirurgów. Jest także obszerny dział dla fizjoterapeutów i sportowców.
Trójwymiarowe ciało, którym w miarę swobodnie możemy manipulować, jest odzwierciedleniem ciała człowieka, a nie modelu anatomicznego. Każda ze struktur jest precyzyjnie opisana. Pakiet zawiera również kolekcję filmów, rycin oraz animacji.

Klasyczność programu ma swoje odzwierciedlenie w trochę "ciężkiej" i wychodzącej z mody grafice oraz problemach ze sterowaniem modelami. Widać jednak, że firma pracuje nad unowocześnieniem programu oferując moduł 3D Real-time Viewers.

Jak to działa można przekonać się użwając tej DEMONSTARCJI.

Nowością jest pakiet przeznaczony do nauki fizjologii, a dostępny na stronie: http://www.primalonlinelearning.com/default.aspx

Tam także można zobaczyć film promujący ten produkt.

Dostęp do bazy w polskich bibliotekach (lista z pewnością niepełna):

Układ moczowy: warto wiedzieć, warto zrobić

Moja przygoda z edukacją rozpoczęła się od układu moczowego. Może bardziej poprawnie - przygoda z dydaktyką. A to dlatego, że pierwszą lekcją, którą prowadziłem w liceum był właśnie układ moczowy. Trudna sprawa...
Ale koniec wspomnień (traumatycznych) - czas na zadania dotyczące układu moczowego.


POZIOM: 1.






Warto umieć:

A. Układ moczowy
  1. Scharakteryzować czynności układu moczowego
  2. Rozpoznawać poszczególne struktury układu moczowego na schematach, modelach
  3. Porównać budowę układu moczowego żeńskiego i męskiego
  4. Opisać proces mikcji oraz wyjaśnić w jaki sposób jest kontrolowany
B. Nerki
  1. Opisać położenie nerek 
  2. Opisać strukturę makroskopową nerki
  3. Powiązać strukturę makroskopową nerki z jej strukturą mikroskopową oraz funkcjami.
  4. Zilustrować drogę krwi przez nerkę
  5. Zilustrować lokalizację pól bólu przeniesionego z nerki oraz wyjaśnić mechanizm ich powstawania
  6. Wyjaśnić proces powstawania kamieni nerkowych oraz ich wpływ na funkcjonowanie nerek
C. Moczowody
  1. Opisać budowę mikroskopową moczowodu
  2. Zlokalizować naturalne zwężenia moczowodu
D. Pęcherz moczowy
  1. Porównać położenie pęcherza moczowego u mężczyzny i kobiety
  2. Rozpoznawać części anatomiczne pęcherza moczowego
  3. Opisać budowę histologiczną ściany pęcherza
  4. Wyjaśnić pochodzenie i pierwotną funkcję więzadła pępkowego pośrodkowego
E. Cewka moczowa
  1. Wyjaśnić pochodzenie nazw poszczególnych części cewki moczowej męskiej
  2. Porównać przebieg i ujścia cewki moczowej żeńskiej i męskiej

Warto zrobić:

Ćwiczenia z angielskiego

anatomia nerki (ang.)
Na rycinie widoczna jest nerka kidney lewa - rozpoznać to można po wzajemnym położeniu moczowodu i naczyń krwionośnych zaopatrujących nerkę. Patrząc od przodu najbardziej powierzchownie leży żyła nerkowa renal vein, za nią tętnica nerkowa renal artery, a najbardziej z tyłu moczowód ureter. Tu sytuacja jest odwrotna, więc wnioskuję,  że jest to widok od tyłu ;).
Fasolowatego kształtu nerka pokryta jest powięzią nerkową renal capsule. Wyróżnia się jaśniejszą korę renal cortex i ciemniejszy rdzeń renal medulla. Warto zauważyć,  że rdzeń tworzą trójkątne na przekroju piramidy nerkowe renal pyramids. Jaśniejsze słupy nerkowe renal columns między nimi zalicza się również do kory nerki. Na szczycie piramidy zlokalizowane są ujścia kanalików końcowych i tworzą tzw. brodawkę nerkową renal papilla. Stąd mocz trafia do kielicha mniejszego minor calyx, następnie do kielicha większego major calyx i do miedniczki nerkowej renal pelvis. Ta ostatnia bez wyraźnej granicy przechodzi w moczowód ureter.

anatomia układu moczowego (ang.)
Układ moczowy tworzą parzyste nerki kidneys oraz moczowody ureters uchodzące do nieparzystego pęcherza moczowego urinary bladder. Mocz wydalany jest z pęcherza poprzez cewkę moczową urethra. Proste!
Warto zwrócić uwagę na położenie nerek względem aorty aorta oraz żyły głównej dolnej inferior vena cava.

Własny atlas
Jako fan starodawnych rycin anatomicznych przygotowałem również i na tę okazję atlas do własnego pokolorowania i oznaczenia.








Jeżeli powyżej nic się nie wyświetla, to warto skorzystać z poniższego linka:
Atlas - układ moczowy

Położenie nerek
Tego zadania nie da się zrobić samodzielnie! Po prostu trudno rysować sobie na plecach i podziwiać to, co powstało... Ale do rzeczy: zadanie polega na wyznaczeniu najbardziej prawdopodobnej lokalizacji nerki prawej i nerki lewej. Używając farb do twarzy (takich dziecięcych), pisaka do białych tablic lub kredki do powiek wyznacza się na plecach wolontariusza położenie wyrostków kolczystych 11 i 12 kręgu piersiowego. To ułatwi zlokalizowanie żebra 11 i 12. Warto też zaznaczyć obustronnie grzebień biodrowy.

Więcej informacji na rycinach z kolekcji University of Minnesota:

http://msjensen.cehd.umn.edu/webanatomy_archive/Images/Urinary/default.htm


Myślę, że większość z Was będzie zdziwiona, jak wysoko położone są nerki!


Modele anatomiczne
Niewielka kolekcja zdjęć modeli anatomicznych dostępna jest na fanpejdżu bloga Anatomiczny

Układ moczowy - repozytorium plastików


Cynaderki
Kiedy już teoretycznie opanujemy materiał dotyczący nerek warto zaopatrzyć się w... świńskie nereczki u rzeźnika (najbliższego). To jedna z najlepszych pomocy dydaktycznych. Warto przyjrzeć się powięzi nerkowej, naczyniom krwionośnym, miedniczce nerkowej i moczowodowi. Można spróbować oddzielić tę powięź od kory nerki. Można spróbować oszacować, czy nerka jest prawa czy lewa. Jedną nerkę warto przekroić w płaszczyźnie czołowej, a drugą w płaszczyźnie poprzecznej i spróbować się dopatrzeć kory i rdzenia.
Koszt tego zadania to ok. 2zł.

Zajęcia dodatkowe

Zajęcia na życzenie? Czemu nie! Od tego są studia, aby eksplorować i drążyć ciekawe tematy, a nie tylko pochłaniać wiedzę.

Jak to wygląda?
Zajęcia można podzielić na dwie kategorie: zajęcia "programowe" lub zajęcia "dodatkowe".

1. Zajęcia programowe, czyli zajęcia niezbędne do "przerobienia" (lecz również dobrowolne!), będące esencją danego kursu
2. Zajęcia dodatkowe, czyli zajęcia wynikające potrzeb zgłoszonych przez studentów lub wyłącznie z mojej pomysłowości.

Mamy problem!
Załóżmy sytuację, że 10 studentów podpisało się pod mailową prośbą o wyjaśnienie pewnych problemów. W takiej sytuacji mogę zarezerwować salę, przygotować wszystkie niezbędne materiały oraz zaproponować czas, który wszystkim pasuje i... umawiamy się na spotkanie.

Spotykamy się, wyjaśniamy sobie problemy i... wszyscy są szczęśliwi. Studenci, bo mogli skonsultować swoje problemy oraz ja, bo im pomogłem oraz dodatkowo wlicza się to w moje nadgodziny.

Zobaczcie, jakie to ciekawe...
Jest taki zakres wiedzy czy umiejętności, który nie jest obowiązkowy dla danego kursu, ale jest ciekawy. Ciekawy dla prowadzącego i może być potencjalnie ciekawy dla studentów.

Ogłaszam więc w Internecie, że organizuję takie a takie zajęcia. W opisie przedstawiam cel zajęć oraz potencjalne zyski z tego rodzaju wiadomości. Chętni, używając systemu komputerowego, zapisują się na zajęcia, które odbędą się jedynie wówczas, kiedy zgłosi się min. 10 osób (na tydzień przed ich rozpoczęciem). Oczywiście mogę również określić maksymalną liczbę uczestników danych zajęć - np. 15. Jeżeli zgłosi się więcej osób, to automatycznie wpisywani są oni na listę rezerwową. Duże zainteresowanie może być podstawą do powtórzenia danych zajęć. I znowu wilk syty i owca cała!

Oceń mnie!
Tak, tak... świat stanął na głowie i oceny za zajęcia są wystawiane prowadzącemu! Jest to ocena opisowa: podobało mi się, bo...,
nie podobało mi się, bo...
Mam zupełnie neutralny stosunek do zajęć.

Na podstawie tej informacji zwrotnej mogę poprawiać dane zajęcia w przyszłości. A potencjalni studenci mogą sprawdzić, czy warto zapisać się na dane zajęcia.
Nie ma co myśleć, że studenci wybierają tylko tych "dobrotliwych" prowadzących. Wcale nie! Wybierają tych, którzy mogą przekazać im wartościową wiedzę i umiejętności, nawet jeżeli zajęcia te są trudne (ale nie niezrozumiałe!). W końcu studia to inwestycja, za którą się płaci (niemałe) pieniądze.


Korzyści dla uczelni
Z tych zajęć czerpie korzyści i trzecia strona - uczelnia. Bo zadowolony pracownik + zadowolony student są podstawą dobrej uczelni.

Ilustracje anatomiczne

Jednym ze skuteczniejszych sposobów uczenia się anatomii jest własnoręczne podpisywanie ilustracji. Szczególnie przydatne jest to dla osób, które określam jako "Dotykacze".



Dla nich również przydatne jest własnoręczne kolorowanie rycin. Dlatego ciekawą propozycją wydaje się kolekcja rycin do kolorowanie przygotowana przez pracowników University of Minnesota

http://msjensen.cehd.umn.edu/imagebank/

Licencja pozwala również na bezpłatne wykorzystywanie rycin do celów edukacyjnych.

Poziom: 1

Wirtualna klinika - uszkodzenia mięśni, więzadeł i nerwów

Jak używać wiedzy anatomicznej do rozwiązywania problemów klinicznych? Można to robić za pomocą wirtualnych pacjentów lub wirtualnych klinik. Jak działa taka klinika? Wystarczy wejść na stronę:


i zacząć badać pacjentów z problemami układu ruchu!



Na pierwszy rzut  oka animacja ta wygląda jak kreskówka z Cartoon Network, ale pod tą zabawną przykrywką mieści się ważne narzędzie dydaktyczne. Ważne, bo pokazuje praktyczne zastosowanie podstawowych testów medycznych osadzone w realnym kontekście. Są więc dialogi, demonstracje procedur oraz testy sprawdzające. I co najważniejsze - realnie pokazuje miejsce anatomii w przyszłej pracy.
Można również kilkukrotnie i bez szkody dla pacjenta przyjrzeć się wybranym procedurom:
http://img.uoregon.edu/clinical_logic/

Można także posłuchać wypowiedzi autorki tego programu.

O kontekście, czyli znaczenie sylabusa.

Nadszedł czas na zanalizowanie testu dotyczącego unerwienia kończyny górnej. Dziękuję wszystkim, którzy go rozwiązali – zarówno anonimowo, jak i z podaniem adresu e-mailowego. Ci ostatni otrzymali informację zwrotną w postaci indywidualnej analizy odpowiedzi.
Zadanie to stanowiło pretekst do rozważań (dyskusji?) na temat sposobu sprawdzania wiadomości (egzaminowania). Jest także propozycją formy zadawania i sprawdzania pytania oraz udzielania informacji zwrotnej.

Jednoznaczny program kluczem do sukcesu

Uczciwie muszę przyznać, że zaproponowanego testu nie można obiektywnie sprawdzić! Z prostych przyczyn: (1) nie opierał się na konkretnym zakresie merytorycznym oraz (2) nie posiadał wytycznych dotyczących sposobu jego oceniania. Brak powyższych podstawowych punktów odniesienia dyskwalifikuje pod względem dydaktycznym jakikolwiek test (egzamin) – również ten.


Punkt odniesienia 1: zakres sprawdzanego materiału

Test miał sprawdzać umiejętność wykorzystywania wiedzy anatomicznej do rozwiązywania problemu klinicznego. Teoretycznie to robił, ale… jakiej wiedzy anatomicznej? Jak szczegółowo ujętej? Skąd się wziął ten “problem kliniczny”? Jak szczegółowo należy je rozpatrywać?
Czytając tytuł “Unerwienie kończyny górnej” od razu rodzą się pytania: Czyli właściwie co mam wiedzieć? Wszystko? Wszystko, czyli co?
I robi się takie “kółko maślane”.

Załóżmy, że ten test miałby się opierać wyłącznie na danych uzyskanych z bloga. W tym przypadku mogłoby być tak, że… nikt by go nie zaliczył. Nie ma  tu (jeszcze) informacji z zakresu i z poziomu do których się odnosi pytania.

A przecież pytania powinny być tak sformułowane, żeby sprawdzać to, czego odbiorcy nauczyli się podczas kursu. Egzaminy chyba nie są po to, żeby kogokolwiek “zagiąć”, ”przyłapać” lub “udowodnić”? Egzaminy też nie są po to, żeby sprawdzać wszystko? Chociaż mogę się mylić…


Byłem kiedyś na kursie, na którym miałem się nauczyć “wszystkiego”. Dziś już jestem świadomy, że było to jego słabością. Zdawalność tego kursu była niewielka (rzędu 20%), a śmiem twierdzić, że jedną z przyczyn tak niskiego wyniku był brak precyzyjnych wymagań oraz egzaminowanie “ze wszystkiego”.


Skutek. Nieprawidłowo podane zagadnienia egzaminacyjne (i to zarówno zbyt ogólnie jak też ich brak) wpływają na zmniejszoną zdawalność oraz rodzą spory przy ocenianiu.
Propozycja rozwiązania. Uważam, że jakikolwiek test sprawdzający (wejściówka, kolokwium, egzamin) powinien być poprzedzony precyzyjną informacją dotyczącą zakresu wymagań. I tylko z tego zakresu powinny się pojawiać pytania.
Ale uwaga: precyzowanie nie jest to jednoznaczne z obniżeniem poziomu albo zawężeniem zakresu materiału! Nie! Chodzi o to, żeby nie zadawać pytań z zakresu nieadekwatnego do danego zagadnienia. Nie sztuką jest zadanie pytania niezwykle szczegółowego napisanego drobnym druczkiem w dostępnej wyłącznie mi monografii. I triumfowanie pośród “tych gorszych”.
W przypadku mojego testu, przed jego umieszczeniem powinienem poinformować uczestników o wymaganiach z zakresu “unerwienia kończyny górnej”. Np. w taki sposób:
Jeżeli chcesz wziąć udział w teście przygotuj się z następującego zakresu:
  1. Unerwienie ruchowe wszystkich mięśni kończyny górnej
  2. Zakres unerwienia czuciowego gałęzi splotu ramiennego
  3. Skutki porażenia gałęzi splotu ramiennego
  4. Przyczyny oraz podstawowe sposoby leczenia najważniejszych dysfunkcji układu ruchu kończyny górnej
Przy tak (albo lepiej) sprecyzowanych wymaganiach odpowiednio wcześnie oznajmionych mógłbym przeprowadzić omawiany test. Wtedy test byłby fair, nawet mimo tego, że zagadnienia nie były poruszane na blogu.
Jako że tego nie zrobiłem, to test jest małowartościowy. Bo w rzeczywistości – co tak naprawdę sprawdzam? Co może sprawdzić uczestnik testu? Do czego może przydać mu się taka informacja. I kogo w rzeczywistości sprawdzam?

Dla studiujących psychologię zadawanie tego pytania mija się z celem. Inaczej sprawa się ma z pierwszym rocznikiem medyków albo ze studentami fizjoterapii. Jeszcze inaczej patrzą na to zadanie studenci biologii.


Punkt odniesienia 2: Sposób oceniania

Kolejnym grzechem tego testu był brak informacji o sposobie oceniania. Kto wie co sprawdzającemu w głowie siedzi i za co będzie przyznawał punkty? Co jest dla niego ważne? Odpowiedz jest jedna: tylko on sam. Dlatego powinien (czytaj: bezwzględnie musi) podzielić się swoimi wymaganiami ze zdającymi. Jednoznacznie powinien również wskazać, co jest dla niego najważniejsze. Bo to, że prowadzący wie (instynktownie rozumie) co jest ważne, a co mniej ważne absolutnie nie znaczy, że wiedzą to również zdający.
W tym przypadku ważne dla mnie było:
  1. precyzja i jednoznaczność odpowiedzi (4 punkty)
  2. zrozumienie i umiejętność wyjaśnienia zagadnienia (5 punktów)
  3. sposób sformułowania odpowiedzi (1 punkt)
Ale tymi informacjami powinienem się podzielić przed testem, a nie teraz…
Dopiero wcześniejsza informacja o powyższych elementach i podzielenie się nimi z uczestnikami testu daje mi podstawy do sprawdzania pytania.


Wartość sylabusa

Powyższe informacje (merytoryczne i formalne) powinny znajdować się w programie nauczania, “modniej” zwanym sylabusem przedmiotu.

Z doświadczenia wiem, że piszący sylabusy często traktują je jako przejaw niepotrzebnej biurokracji. Wiem także, że wielu studentów nawet na nie nie patrzy. A przecież to jedno z najważniejszych narzędzi zarówno dla tych pierwszych jak i tych drugich…


Jako podsumowanie napiszę, że przeszukałem zawartość stron internetowych dwunastu polskich uczelni medycznych pod kątem konstrukcji programów nauczania anatomii prawidłowej człowieka dla kierunku lekarskiego. Subiektywnie analizując dostępne w ten sposób sylabusy mogę powiedzieć, że według dwóch z nich chciałbym studiować.
Jak sam stwierdziłem, kontekst przeprowadzenia tego testu był zły. Nie znaczy to jednak, że pytania same w sobie były złe. O nie! Stanowią one jedną z propozycji formułowania pytań anatomicznych z zakresu podstawowego. Ale to już całkiem inna historia…
Jeżeli chcesz poznać odpowiedzi to testu to są one podane w następnym wpisie.

Agregatory wiedzy

Sklepienie (Fornix) jest... no właśnie czym jest sklepienie? Szybką odpowiedź możemy uzyskać w serwisie Qwiki. To strona, która nam pokaże oraz powie (!) odpowiedź na zadane pytanie. Ciągle jest jeszcze w fazie Alpha, co znaczy że będzie się rozwijać. Ale już teraz to co potrafi zrobić jest interesujące.
Same informacje pochodzą z popularnej Wikipedii i innych portali społecznościowych, dlatego powinniśmy z pewnym dystansem podchodzić do zawartych w niej informacji. Przydaje się jednak w pierwszym, bardzo ogólnym "rzucie oka" na dany temat.
POZIOM: 1

O studiowaniu

Na Uniwersytecie na którym teraz jestem zasada jest prosta: nie chcesz wykorzystywać czasu i miejsca do nauki na odpowiednim poziomie - to nie! To twój czas. Po roku okaże się, że straciłeś czas i pieniądze. Jesteś dorosły i bierzesz odpowiedzialność za siebie i swoje postępowanie.
Budynek 85. Life Sciences and Medicine. University of Southampton.
squircle/flickr.com

Nie ma tu list obecności, nie ma kolokwiów, nie ma ocenianych sprawdzianów...

Egazmin egzaminowany - czyli przygotowania.

Historia ta zdarzyła się naprawdę. I choć może brzmieć nieprawdopodobnie, to jest jedynie opisem zaobserwowanych faktów. A wszystko dotyczy tak drażliwego tematu jakim są egzaminy. Ale od początku...




W Remedium o programie nauczania

Ostatnio na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym reaktywowano pismo "Remedium" - pismo studentów wydawane wspólnie z oficjalnym pismem GUMedu czyli Gazetą AMG.

Chciałem początkowo napisać - "dodatek do Gazety AMG", ale głos studentów nie jest "dodatkiem" do oficjalnego stanowiska Uczelni, lecz  jest jego integralną częścią. 

Zachęcam do lektury tego numeru oraz ewentualnej duskusji nad poruszanymi tematami:

http://www.gazeta.gumed.edu.pl/attachment/attachment/11103/Remedium_2.pdf

Teraz taka osobista refleksja.
Miałem przyjemność poznać Redaktora Naczelnego pisma - Przemysława Waszaka. Chciałbym w tym miejscu podziękować za zaproszenie do napisania tekstu. Znam również autorów tekstów oraz osoby wspominane w tym numerze, w tym inspirujących dydaktyków: dra Dziewiątkowskiego i dra hab. Kowiańskiego (współautorów najlepszego polskiego podręcznika do anatomii napisanego z myślą o studiujących). Mimo, że nie jestem absolwentem GUMedu, czuję się emocjonalnie związany z tą Uczelnią. Miałem przyjemność pracować w Zespole  JM Rektora - prof. Janusza Morysia, osobowości, dzięki której GUMed (w to wierzę) zrealizuje wymienione w numerze postulaty dotyczące jakości kształcenia. Mam nadzieję, że mój głos w dyskusji na temat jakości kształcenia medycznego, oparty na zdobywanym doświadczeniu w jednej z najlepszych brytyjskich wydziałów lekarskich, może być przydatny w planowanych zmianach.


A jak wygląda sprawa "jakości kształcenia" na Waszych Uczelniach? Jestescie z niej zadowoleni? Jakie są mocne i słabe strony? Zapraszam do dyskusji!

Napisz, proszę, komentarz!